Myśli o nim?
Tak. Zastanawia się, czy jest na nią wściekły. Zastanawia się czy kiedyś uda mu się zatrzymać. Wypić tę ostatnią kroplę wódy i zakręcić korek. Zastanawia się czy już wyleczył chore uszy. I czy przyjdzie kiedyś, broń Boże nie teraz, za rok, dwa trzy z udowodnioną trzeźwością przez te wszystkie lata, a ona otworzy mu drzwi. Ale ona już się nie boi. Nie czeka.
Nie boi się, aż tak bardzo, że sama nie może w to uwierzyć. Oddycha. To dobrze – myśli codziennie. Nareszcie.
On zapytał jej się czy może dać mu chociaż nadzieję jeżeli nie umie dać mu szansy.
Nie może dać mu nadziei, ale nie może też mu jej zabrać. Cokolwiek by teraz powiedziała było by kolejnym uwiązaniem, czekaniem, lękiem.
Życie pisze różne scenariusze, o których nawet nam się nie śni.
Ona myślała, że już zawsze będzie się bać.
każdego dnia czuję ten sam lęk, bezsilność, samotność, z dnia na dzień tracę nadzieję na lepsze jutro, i na to że wkoncu znajdę tą odwagę by zmienić swoje i dzieci los😔 bardzo łatwo jest powiedzieć takiej osobie jak ja odejdź ale to tylko łatwo powiedzieć 😔
Pięknie napisane
Przestać się bać
Proponuję iść do terapeuty od uzależnień. Jest pani prawdopodobnie współuzależniona. Tak jak ja byłam. Terapia mi bardzo pomaga, staję się coraz bardziej świadoma. I zmierzam do rozstania.
Nie jesteś sama 😔
no a niektórym wystarczy decyzja i ciach pozamiatane i już jestem szczęśliwa – pieprzenie
Zgadzam się. Ja też nie mam tej siły… Jak ją znaleźć…
Warto walczyć a siebie…z takich relacji się ucieka gdzie pieprz rośnie
To też minie….trzeba pracować nad sobą….a wtedy pojawiają się różne rozwiązania….nie od razu…ale jednak znam z autopsji.. powodzenia
To piękny tekst Tylko Ci co to przeżyli zrozumieja
Tak,tylko Ci, którzy to przeżyli.
Może warto udać się do specjalisty..psycholog lub psychiatra .Pomogą odbudować Panią i znaleźć siłę do wiary w siebie..
Też mam taki żal